Anna i Tomasz
03-05-2008

Na podróż poślubną wybraliśmy się na Teneryfę. Pierwsze doświadczenie - różnica temperatur! W końcu mogliśmy się wygrzać po takim polskim, "zimowym" lecie.

Zwiedzanie Teneryfy rozpoczęliśmy od wycieczki na zachodni kraniec południowego wybrzeża. Znajdują się tam niesamowicie wysokie klify, zwane Los Gigantes. Mogliśmy podpłynąć pod nie podczas kilkugodzinnego rejsu statkiem. Kulminacyjnym punktem dnia był zachód słońca oglądany z okolic miejscowości Masca wysoko ponad szczytami Los Gigantes.

Oprócz zwiedzania mogliśmy też w końcu odpocząć - po całym zamieszaniu i stresie związanym z organizacją ślubu i wesela. Sprzyjał temu także wspaniał hotel z mnóstwem atrakcji i dobrym jedzeniem.